• Opis
  • Ekonomiści
  • Bieżący panel
  • Panele

07.07. 2025

Przyczyny niskich inwestycji w Polsce w ostatnich dekadach…

Na tle państw regionu oraz państw starej UE Polska ma niskie inwestycje. Dlaczego? Czy to ważne?

Przejdź do odpowiedzi

Powodem niskiej od lat stopy inwestycji w Polsce jest:

Liczba respondentów: 15

Źródło: Panel Ekonomistów Polskich
7%

(i) niski poziom oszczędności

7%

(ii) konserwatywne środowisko biznesowe oraz superwysoka awersja do ryzyka w polskim systemie bankowym

13%

(iii) mała ilość opłacalnych projektów inwestycyjnych

13%

(iv) faktyczne inwestycje były wyższe niż mierzone inwestycje

60%

(v) inne [jakie?]

Zobacz odpowiedzi respondentów

Maciej Bitner

Absolwent ekonomii i filozofii UW, członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich.

Udzielona
odpowiedź:
(i) niski poziom oszczędności

Komentarz:

Choć można podać przykłady krajów UE, gdzie oszczędności są niższe niż w Polsce a inwestycje należą do najwyższych w Europie (Rumunia, Estonia), to są to wyjątki. Reguła zaś jest taka, że budowa krajowych oszczędności przyczynia się do krajowych inwestycji. W Polsce dodatkowo mamy problem z bardziej aktywnym oszczędzaniem - dominują najbezpieczniejsze formy, które w ograniczonym stopniu przekładają się na proinnowacyjne inwestycje. Powinniśmy więc zwiększyć oszczędności, ale tak, by zwiększyć dopływ środków na rynek kapitałowy – do funduszy VC, PE i oczywiście na polską giełdę.

Paweł Dobrowolski

ekonomista

Udzielona
odpowiedź:
(iii) mała ilość opłacalnych projektów inwestycyjnych

Komentarz:

Polskie inwestycje nie są za niskie. Są adekwatne do liczby opłacalnych projektów inwestycyjnych w Polsce. A liczbę opłacalnych projektów obniża niestabilne prawo, zwłaszcza niestabilne prawo podatkowe oraz relatywnie nieduży rynek.

Chcemy w Polsce więcej inwestycji? Uprościmy prawo podatkowe, naprawmy prawo upadłościowe (=zmniejszmy ryzyko inwestowania) to zwiększmy liczbę opłacalnych projektów inwestycyjnych! Przypilnujmy by UE stała się jednym rynkiem, tak jak USA!! Gdzie polski przedsiębiorca transportowy i budowlany nie będą wyciskani z rynku regulacjami o rzekomym dumpingu socjalnym.

Przez dwie dekady liczne grono wpływowych ekonomistów wmawiało Polakom, że za mało oszczędzają i za mało inwestują, co zakończy nasz rozwój. Po trzech dekadach bezprecedensowego rozwoju straszenie straciło moc. Zwłaszcza, gdy banki od dekad mają narastająca nadpłynność, a przedsiębiorstwa mają od kilku lat rekordowo wysoką płynność.

Gdy oczywistym stało się, że nie brakuje środków na inwestycje popularności zaczęło nabierać obecnie psychologizowanie – doszukiwanie się niskich inwestycji w psychospołecznych cechach przedsiębiorców czy urzędników bankowych.

Banki – to nie tylko polska specyfika – regulacjami przymuszone do bycia bezpiecznymi najchętniej inwestują w nieruchomości i papiery rządowe. Przedsiębiorcy i urzędnicy bankowi są racjonalni: inwestują, gdy mają dostępne opłacalne projekty inwestycyjne. Wyczerpały się opłacalne projekty inwestycyjne, a nie skłonność przedsiębiorców i bankowców do podejmowania racjonalnego ryzyka.

Sławomir Dudek

prezes i główny ekonomista Instytutu Finansów Publicznych (IFP) | dr n. ekon. @SGHWarsaw | Towarzystwo Ekonomistów Polskich | b. dyr. analiz @MF_GOV_PL

Udzielona
odpowiedź:
(v) inne [jakie?]

Komentarz:

Ten problem jest złożony. W zasadzie większość wymienionych czynników w pewnym zakresie tłumaczy niska stopę inwestycji. Rzeczywiście w Polsce stopa oszczędności jest niższa. Duża podaż oszczędności powodowałaby większą pulę środków na bardziej ryzykowane projekty. Istotnym czynnikiem jest rzeczywiście konserwatywne środowisko biznesowe i awersja do ryzyka systemie bankowym. Do tego dokłada się obserwowany od kilku lat efekt wypychania przez szybko rosnący dług publiczny kredytu do sektora prywatnego. Udział SPW w aktywach sektora bankowego jest rekordowy i przekracza kredyty dla firm. Banki zamiast finansować gospodarkę, finansują budżet (opisaliśmy to w raporcie Zagrożenia nadmiernego długu publicznego). Ważnym czynnikiem jest niedorozwój rynku kapitałowego oraz awersja do ekspansji małych i średnich firm, które mają do tego potencjał. W Polsce mamy relatywnie duży udział JDG (selfemployment). W tych firmach inwestycje mogą być niedoszacowane, ale jest to czynnik marginalny i niewyjaśnia niską stopę inwestycji.

Andrzej Halesiak

Ekonomista, członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich oraz Rady Programowej Kongresu Obywatelskiego.

Udzielona
odpowiedź:
(ii) konserwatywne środowisko biznesowe oraz superwysoka awersja do ryzyka w polskim systemie bankowym

Komentarz:

Najbliżej mi do odpowiedzi o rosnącej awersji do ryzyka. Jednym z głównych jej powodów jest moim zdaniem sytuacja w systemie prawnym (narastający bałagan, ingerencja polityki itd.), co przekłada się na obawy, że inwestycje mogą nie być właściwie chronione. Sytuacja ta uderza przede wszystkim w lokalne, prywatne firmy, w szczególności te prowadzące działalność w formach prawnych, gdzie odpowiedzialność ponosi się całym majątkiem.

Piotr Koryś

Historyk gospodarki i ekonomista.

Udzielona
odpowiedź:
(iv) faktyczne inwestycje były wyższe niż mierzone inwestycje

Jan Oleszczuk-Zygmuntowski

Współprzewodniczący Polskiej Sieci Ekonomii, wykładowca ALK

Udzielona
odpowiedź:
(v) inne [jakie?]

Komentarz:

Struktura wielu rynków składająca się z dominujących, oligopolistycznych korporacji i MŚP na granicy wydolności finansowej, co wpływa na konserwatywne środowisko biznesowe.

Damian Olko

Starszy ekonomista w Kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr oraz doradca ekonomiczny.

Udzielona
odpowiedź:
(v) inne [jakie?]

Komentarz:

- struktura gospodarki, z dużym udziałem MŚP + bariery wzrostu firm
- zbyt duży udział spółek skarbu państwa, zwłaszcza w sektorach kapitałochłonnych (jak np. energetyka, gdzie wraz z politykami ponoszą główną odpowiedzialność za opóźnioną transformację energetyczną - niedostateczne i źle ulokowane inwestycje np. Ostrołęka)
- słabo rozwinięty rynek kapitałowy, zwłaszcza zniszczony przez polityków filar kapitałowy systemu emerytalnego
- konserwatywne środowisko biznesowe, problem z sukcesją w firmach rodzinnych, ale też niechęć do finansowania bankowego wynikająca ze złych doświadczeń, jakie ma wielu przedsiębiorców
- tsunami regulacyjne - przepisy UE i krajowe

Wojciech Paczos

wykładowca w Cardiff University i Polskiej Akademii Nauk

Udzielona
odpowiedź:
(v) inne [jakie?]

Komentarz:

Niski poziom oszczędności nie powinien być problemem per se, bo oszczędności zawsze można łatwo zaimportować - to się zresztą działo przez większość z ostatnich dwóch dekad. Przy czym import oszczędności powoduje ujemny bilans wymiany handlowej - a ostatnio dodatni bilans jest często wymieniany jako sukces polskiej gospodarki. Albo wysokie oszczędności, albo wysoki eksport - nie da się mieć ciasta i zjeść ciastka.

Andrzej Rzońca

Profesor SGH

Udzielona
odpowiedź:
(v) inne [jakie?]

Piotr Soroczyński

Główny Ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej.

Udzielona
odpowiedź:
(v) inne [jakie?]

Komentarz:

Czynnikiem krytycznym dla inwestycji jest stabilizacja i przewidywalność otoczenia prawnego biznesu. U nas takiej stabilizacji nie ma od bardzo dawna. Politycy przenoszą pragmatykę swojej strefy działalność (u nich świetnie jak ciągle coś się dzieje i zmienia do góry nogami od jednego pstryknięcia), na żywioł gospodarczy. A to dla gospodarki jest zabójcze. Inwestycje w sferze realnej to proces długotrwały. Dla przedsiębiorców ważne jest by w takim czasie główne parametry otoczenia prawnego biznesu nie uległy istotnemu pogorszeniu (bo się biznesplan nie domknie).

Wad naszego systemu otocznia prawnego biznesu jest bardzo wiele i być może szersze ich omówienie byłoby ciekawym motywem jednej z kolejnych edycji panelu ekonomistów.

Co wypada podkreślić częstym u nas błędem jest zakładanie, że systemy wspierania inwestycji (ulgi, dopłaty, zachęty) zrobią dobrą robotę zawsze. One zaczynają dobrze działać dopiero gdy poczucie o stabilności systemu otoczenia prawnego biznesu jest wysokie (możemy traktować go jako warunek konieczny by był warto robić systemy wsparcia inwestycji).

Dla badaczy tematu warto też podrzucić jeden ciekawy motyw. Niestabilny system otoczenia prawnego biznesu masakruje najwydajniej biznes prywatny mały i średni, dając automatyczną preferencję dla dwóch innych przypadków działalności biznesowej – po pierwsze dużych firm państwowych (bo nie upadną - dla nich zawsze znajdą się pieniądze na ratunek, a nawet ratunkowe zmiany w legislacji), po drugie dla dużego biznesu międzynarodowego (jak napotkają oni niekorzystne zmiany w systemie otoczenia prawnego biznesu – to dobrą kancelarią prawną wywalczą sobie grube miliardy odszkodowania od budżetu w arbitrażu międzynarodowym).

Wypada też dodać, że zgodnie z jedną z propozycji w tym pytaniu jest również tak że „faktyczne inwestycje były wyższe niż mierzone inwestycje”. Ale to znacznie mniej istotny czynnik niż opisany wyżej (a można zaznaczyć tylko jedną odpowiedź). Co ciekawe to również mógłby być ciekawy motyw jednej przyszłych z edycji „panelu ekonomistów”.

Mateusz Urban

Ekonomista, Oxford Economics

Udzielona
odpowiedź:
(iv) faktyczne inwestycje były wyższe niż mierzone inwestycje

Mateusz Walewski

Główny ekonomista BGK

Udzielona
odpowiedź:
(v) inne [jakie?]

Komentarz:

Mieszanka I, II i IV. W tej kolejności. Wysokie inwestycje przy niskiej stopie oszczędności oznaczałby wysoki i trwały deficyt CA więc byłby nie do utrzymania w długim okresie. Mamy konserwatywne (bo mało zamożne) lokalne firmy i mamy konserwatywny (choć nie "superkonserwatywny" tylko po prostu konserwatywny) sektor bankowy - banki przyjmujące depozyty ludności i firm muszą być konserwatywne - nie mamy praktycznie banków inwestycyjnych. Problem zresztą jest nie tylko u nas - występuje choć z mniejszym natężeniem w całej EU. I tak, myślę, że faktycznie część inwestycji - szczególnie w MŚP - nie jest u nas klasyfikowana jako wydatki inwestycyjne - z powodów podatkowych jest klasyfikowana jako koszty. (choć nie potrafię ocenić skali zjawiska).

prof. Paweł Wojciechowski

Whiteshield Partners

Udzielona
odpowiedź:
(v) inne [jakie?]

Komentarz:

Głównym powodem był wysoki poziom niepewności regulacyjnej i politycznej, ale też można mówić o niedoszacowaniu inwestycji w aktywa niematerialne (wtedy można zaznaczyć odpowiedź IV obok V). Odpowiedź III też - „mała opłacalność projektów inwestycyjnych” - też jest poprawna jeśli dodamy „przy założonym poziomie ryzyka”

Marcin Wolski

ekonomista

Udzielona
odpowiedź:
(v) inne [jakie?]

Komentarz:

Poziom inwestycji w Polsce w stosunku do PKB zaczął rozjeżdżać się ze średnią unijną od około 2015. Powodów jest wiele, i wydaje się, że żaden z proponowanych punktów nie trafia w sedno. Po stronie publicznej, po objęciu władzy przez PiS w 2015 r., nastąpiło przesunięcie priorytetów polityki fiskalnej z inwestycji na konsumpcję, m.in. przez transfery socjalne (np. 500+). Jednocześnie pogorszyła się efektywność realizacji dużych projektów publicznych, np. infrastrukturalnych czy energetycznych. Po stronie sektora prywatnego, firmy powstrzymywały się z inwestycjami, m.in. z powodu niepewności regulacyjnej (np. nagłe zmiany podatkowe, upolitycznienie instytucji, interwencjonizm państwowy), spadku przewidywalności otoczenia prawnego i politycznego oraz braku presji konkurencyjnej w niektórych sektorach.

Michał Zator

Adiunkt na wydziale finansów Uniwersytetu Notre Dame

Udzielona
odpowiedź:
(iii) mała ilość opłacalnych projektów inwestycyjnych

Komentarz:

Powodów jest kilka, ale "mała ilość opłacalnych projektów" rozumiana jako brak skłonności firm do inwestowania wydaje się istotne. Dlaczego nie ma takich projektów? Część powodów nie budzi niepokoju, np. struktura gospodarki polskiej i mniejszy udział kapitałochłonnych sektorów niż w innych państwach. Inne wydają się związane z tym, że firmy w Polsce są relatywnie małe i często nie myślą o ekspansji. Jeszcze inne mogą być np. związane z niepewnością i barierami instytucjonalnymi, które zwiększają wymaganą stopę zwrotu z projektów.

Co do faktycznych vs mierzonych inwestycji, myślę, że są pewne problemy z miarami które mamy, i wielu rzeczy po prostu nie wiemy, ale nie spodziewam się, że jest to jedyny problem.

Trzy dekady wysokiego wzrostu przy niskich inwestycjach były możliwe ponieważ:

Liczba respondentów: 15

Źródło: Panel Ekonomistów Polskich
13%

(i) Wzrosła opłacalność dokonywanych inwestycji

13%

(ii) Faktyczne inwestycje były wyższe niż mierzone inwestycje

20%

(iii) Wyższy udział sektora rolnego oraz wyższa dekapitalizacja przemysłu oznaczały, że mniejszymi inwestycjami można wygenerować więcej wzrostu

53%

(iv) inne [jakie?]

Zobacz odpowiedzi respondentów

Maciej Bitner

Absolwent ekonomii i filozofii UW, członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich.

Udzielona
odpowiedź:
(iii) Wyższy udział sektora rolnego oraz wyższa dekapitalizacja przemysłu oznaczały, że mniejszymi inwestycjami można wygenerować więcej wzrostu

Komentarz:

Dodał bym jeszcze strukturę naszej gospodarki - szybko rozwijające się usługi, szczególnie outsourcing usług biznesowych czy game development nie wymagają dużych nakładów na środki trwałe. Inwestycjami są tu wydatki na szkolenia czy wręcz wynagrodzenia pracowników, co nie jest odzwierciedlone w statystykach jako inwestycje, jeśli nie prowadzi do nabycia np. praw własności intelektualnej.

Paweł Dobrowolski

ekonomista

Udzielona
odpowiedź:
(iii) Wyższy udział sektora rolnego oraz wyższa dekapitalizacja przemysłu oznaczały, że mniejszymi inwestycjami można wygenerować więcej wzrostu

Komentarz:

Połączenie (w tej kolejności) odpowiedzi (iii)+(ii)+(i)+zapotrzebowanie jądra UE na dostawcę prachołonnego przetwórstwa przemysłowego i usług:

Wysokie wzrosty wydajności były możliwe z powodu znacznego zacofania Polski nawet w relacji do innych gospodarek regionu oraz strukturalnego zapotrzebowania UE na pracochłonne przetwórstwo przemysłowe i pracochłonne usługi.

Mieliśmy w Polsce niskie nasycenie gospodarki wydajnymi i wydajnie używanymi środkami produkcji. Ergo mieliśmy więcej możliwości przesuwania zasobów do bardziej wydajnych zastosowań. Gospodarka i społeczeństwo było bardziej rolnicze, struktura zamieszkania bardziej wiejsko, małomiasteczkowa.

Intuicja: córka rolnika, z trzema krowami i dwoma hektarami po przeprowadzce do miasteczka i podjęciu pracy w call center w pobliskim mieście jest znacznie bardziej wydajna niż jej rodzice. Podobnie ich syn, który podjął pracę jako kierowca TIR. Pozyskanie umiejętności do pracy w call center czy do pracy kierowcy TIR nie jest odzwierciedlane w inwestycjach – choć istotnie zwiększają wydajność pracy – nie wymaga też ogromnych nakładów kapitałowych.

Punktowe inwestycji zagranicznych koncernów przejmowały niewydajnie używane fabryki, wdrażały nowe technologie i sposoby organizacji pracy – promieniowały na lokalnych kooperantów, którzy je imitując zwiększali wydajność często bez istotnych nakładów kapitałowych, sprowadzając na przykład używane maszyny.

Strukturalnie sukces polskiej gospodarki jest oparty o pracochłonne przetwórstwo przemysłowe i pracochłonne usługi. Myśl filetowanie ryb czy kurczaków, produkcja mebli, transport drogowy czy outsourcing księgowości i call center do Polski. Gałęzie gospodarki, które do rozepchania się w nich przez Polaków nie wymagały ogromnych nakładów kapitałowych.

Sławomir Dudek

prezes i główny ekonomista Instytutu Finansów Publicznych (IFP) | dr n. ekon. @SGHWarsaw | Towarzystwo Ekonomistów Polskich | b. dyr. analiz @MF_GOV_PL

Udzielona
odpowiedź:
(i) Wzrosła opłacalność dokonywanych inwestycji

Komentarz:

Model wzrostu był oparty na imporcie technologii, wzroście produktywności. W początkowej fazie transformacji mieliśmy do czynienia z prywatyzacją. To powodowało skokowy wzrost produktywności tych aktywów. Po 2015 podobny mechanizm odgrywała akwizycja. Nisko rosnące owoce zostały zerwane.

Andrzej Halesiak

Ekonomista, członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich oraz Rady Programowej Kongresu Obywatelskiego.

Udzielona
odpowiedź:
(iv) inne [jakie?]

Komentarz:

Jeśli mowa o trzech dekadach, to możemy prawdopodobnie mówić o połączeniu różnych czynników. W pierwszych dwóch dekadach wzrost zawdzięczamy przede wszystkim wysokiej efektywności inwestycji (np. nowoczesne fabryki wykorzystujące efekty skali - produkujące nie tylko na potrzeby rynku wewnętrznego, ale bardzo często także na eksport; także podstawowa infrastruktura przekładająca się silnie na efektywność procesów gospodarczych). W ostatniej dekadzie relatywnie wysoki wzrost zawdzięczamy przesunięciu struktury gospodarki w kierunku mniej kapitałochłonnych usług (np. IT), głównie w modelu outsourcingowym. Moim zdaniem w okresie tym możemy mówić o niewykorzystanym potencjale – gdyby nie podwyższona awersja do ryzyka, wzrost mógłby być jeszcze wyższy.

Piotr Koryś

Historyk gospodarki i ekonomista.

Udzielona
odpowiedź:
(ii) Faktyczne inwestycje były wyższe niż mierzone inwestycje

Jan Oleszczuk-Zygmuntowski

Współprzewodniczący Polskiej Sieci Ekonomii, wykładowca ALK

Udzielona
odpowiedź:
(iv) inne [jakie?]

Komentarz:

Wzrost napędzała orientacja eksportowa, niskie koszty pracy i środki unijne (które można traktować jako formę inwestycji).

Damian Olko

Starszy ekonomista w Kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr oraz doradca ekonomiczny.

Udzielona
odpowiedź:
(iv) inne [jakie?]

Komentarz:

- realokacja czynników produkcji po skrajnie nieefektywnej alokacji z końca PRL
- ogromna luka produktywności, którą można było relatywnie łatwo ograniczać np. importem używanych maszyn w przemyśle czy na poziomie całej gospodarki poprawą jakości infrastruktury
- kapitał ludzki jako baza wzrostu sektora usług, w tym usług na eksport
- niskie nakłady inwestycyjnie prawdopodobnie charakteryzowały się wysoką stopą zwrotu, nie było też nadmiernych cykli boom-bust

Wojciech Paczos

wykładowca w Cardiff University i Polskiej Akademii Nauk

Udzielona
odpowiedź:
(iv) inne [jakie?]

Komentarz:

Uważam, że to dlatego, że mamy ciągle bardzo wysokiej jakości kapitał ludzki. Jest w ogóle poważny problem z definicją "inwestycji". Wiele badań pokazują, że zwroty z inwestycji w kapitał ludzki mogą być wyższe niż te z inwestycji w kapitał fizyczny. Mimo to rachunki narodowe klasyfikują wydatki na kapitał ludzki jako konsumpcję, a jedynie inwestycje w kapitał fizyczny są uznawane za inwestycje.
Polecam swoją publikację na temat mierzenia inwestycji w kapitał fizyczny i kapitał ludzki:
https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S1059056023002204

Andrzej Rzońca

Profesor SGH

Udzielona
odpowiedź:
(iv) inne [jakie?]

Piotr Soroczyński

Główny Ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej.

Udzielona
odpowiedź:
(iv) inne [jakie?]

Komentarz:

Tu kluczowa jest nasza krajowa zdolność „do kombinowania”. Jesteśmy w stanie osiągnąć efekty mimo stosunkowo niskich nakładów. To są bardzo różne sprawy. Jako czynnik produkcji jesteśmy w stanie wykorzystać coś formalnie już wyeksploatowanego. Dzięki elastyczności mamy lepsze wyniki sprzedażowe niż wynikały by ze zwykłej oceny wykorzystanych zasobów. Mniej też mamy kosztów i „wtop biznesowych”.

Tu również można by zaznaczyć (ale jako ważny w drugiej kolejności) punkt o tym, że „faktyczne inwestycje były wyższe niż mierzone inwestycje”.

Bardzo też jestem ciekaw rozwinięcia punku „wyższy udział sektora rolnego oraz wyższa dekapitacja przemysłu oznaczały, że mniejszymi inwestycjami można wygenerować więcej wzrostu”. To mi wygląda na zgrabną prowokację do ostrej dyskusji. Nakłady w sektorze rolnym bywają często wyższe niż w części wymagających wysokich nakładów branżach przemysłowych – np. gdy liczymy nakłady potrzebne na stworzenie jednego miejsca pracy (w rolnictwie bez problemu mogą dochodzić do poziomu 1 mln na jedno miejsce pracy, a często go przekraczać). Owszem sprzedaż na zatrudnionego może być tu niższa niż w części branż przemysłowych, ale jeśli popatrzeć na wartość dodaną na zatrudnionego – to może być podobnie albo czasem z przewagą w rolnictwie (mowa oczywiście o wydajnych gospodarstwach, a nie średniej krajowej liczonej z przydomowymi ogródkami emerytów).

Mateusz Urban

Ekonomista, Oxford Economics

Udzielona
odpowiedź:
(ii) Faktyczne inwestycje były wyższe niż mierzone inwestycje

Mateusz Walewski

Główny ekonomista BGK

Udzielona
odpowiedź:
(iv) inne [jakie?]

Komentarz:

No i znowu wszystko po trochu. Tak w krajach o niskim poziomie zamożności w kapitał zwrot z inwestycji musi być wyższy. Tak inwestycje łączyliśmy z szybką poprawą produktywności TFP - co było relatywnie proste przy niskim poziomie kapitału, wymianie go od razu na "nowoczesny" oraz wykształconej i chętnej do pracy sile roboczej. Teraz te "proste zasoby" się - jak już wszyscy wiemy - wyczerpują.

prof. Paweł Wojciechowski

Whiteshield Partners

Udzielona
odpowiedź:
(iv) inne [jakie?]

Komentarz:

1. Wyskoki poziom BIZ 2. Szybki wzrost wydajności (TFP) 3. Efekt UE: dostęp do jednolitego rynku i napływ funduszy unijnych 4. Silny popyt konsumpcji oraz wzrost eksportu 5. Podaż pracy: w początkowym okresie do wejścia Polski do UE wskutek wyżu demograficznego lat 80-tych, a następnie od 2015 wskutek napływu migrantów zarobkowych.

Marcin Wolski

ekonomista

Udzielona
odpowiedź:
(i) Wzrosła opłacalność dokonywanych inwestycji

Komentarz:

To nie tak, że w Polska zawsze miała niskie inwestycje. Wręcz przeciwnie, na przykład około roku 2000 poziom inwestycji sięgał prawie 25% w stosunku do PKB. Te inwestycje w dużej mierze to był napływ kapitału zagranicznego, a co za tym idzie transferu technologii. Inwestycje miały wysokie przełożenie na wzrost gospodarczy poprzez zarówno wyższe uzbrojenie techniczne pracy oraz wyższy TFP. Na początku tej drogi poziom kapitału w Polsce był niewielki, a co za tym idzie opłacalność inwestycji wysoka. Z czasem oba mechanizmy osłabły ponieważ poziom kapitału wzrósł a różnica między poziomem technologicznym w Polsce i na świecie się zmniejszyła.

Michał Zator

Adiunkt na wydziale finansów Uniwersytetu Notre Dame

Udzielona
odpowiedź:
(iii) Wyższy udział sektora rolnego oraz wyższa dekapitalizacja przemysłu oznaczały, że mniejszymi inwestycjami można wygenerować więcej wzrostu

Komentarz:

Z odpowiedzią (I) (wzrosła opłacalność inwestycji) też się zgadzam: istniały "uśpione" zasoby kapitału ludzkiego i organizacyjnego, które mogły wygenerować wzrost przy stosunkowo niewielkich inwestycjach. Dodałbym jeszcze, że wzrost ten osiągnięto w stosunkowo mało kapitałochłonnych gałęziach, co było możliwe, bo startowaliśmy z niskiego pułapu dochodu. Wydaje mi się, że w kolejnych dekadach trudniej będzie to powtórzyć i uzyskać wyższy wzrost niż inni przy niższych inwestycjach. Jednocześnie możliwe, że stosunek inwestycje/PKB spadnie na całym świecie, więc w wartościach absolutnych nasz stosunek nie będzie musiał mocno wzrastać.

Panel Ekonomistów Polskich 2019

Procedury panelu