• Opis
  • Ekonomiści
  • Bieżący panel
  • Panele

07.04. 2026

Dług publiczny rośnie czy to źle, co z tym zrobić?

Dług publiczny do PKB rośnie. Zbliża się do konstytucyjnej granicy.

Według „Strategii Zarządzania Długiem Sektora Finansów Publicznych w latach 2026-2029” w roku 2029 państwowy dług publiczny sięgnie 59,5% PKB.

Czy dług, który rośnie szybciej niż PKB stanowi zagrożenie dla rozwoju Polski?

Czy i co nalezy zrobić z rosnącym długiem?

Przejdź do odpowiedzi

Polska w najbliższej dekadzie przekroczy konstytucyjny limit dług do PKB.

Liczba respondentów: 11

Źródło: Panel Ekonomistów Polskich
0%

Zdecydowanie tak

64%

Tak

18%

Nie wiem

18%

Nie

0%

Zdecydowanie nie

Zobacz odpowiedzi respondentów

Piotr Bielski

Dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych w Santander Bank Polska.

Udzielona
odpowiedź:
Tak

Komentarz:

Sytuacja polityczna

Maciej Bitner

Absolwent ekonomii i filozofii UW, członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich.

Udzielona
odpowiedź:
Nie wiem

Komentarz:

Zapisy w Konstytucji wyglądają na twarde, ale trzeba pamiętać o dwóch okolicznościach - rząd w pewnym zakresie moze decydować, co jest długiem, a Trybunał Konstytucyjny nie ma - delikatnie mówiąc - tego autorytetu, co kiedyś, jesli chodzi o stwierdzanie naruszenia norm konstytucyjnych. Jeżeli mierzyć definicją Euroststu, to raczej przekroczymy.

Paweł Dobrowolski

ekonomista

Udzielona
odpowiedź:
Tak

Komentarz:

Według unijnej definicji długu właśnie teraz przekraczamy 60%.

Według definicji polskiej przekroczymy w najbliższy latach.

Oficjalna strategia zarządzania długiem sektora finansów publicznych w latach 2026-2029 przewiduje na rok 2029 długu do PKB w wysokości 59,5%.

Ale nie! Formalnie nie przekroczymy!

Ktokolwiek będzie wtedy rządził zmieni definicję długu. Rządzący mają do tego prawo. Konstytucja stanowi, że co jest długiem dla progu zadłużenia definiuje ustawa.

Chowanie długu poza oficjalnym długiem jest przyjętym u nas zwyczajem. Zarówno po globalnym kryzysie finansowym 2007-09 jak i po spowolnieniu spowodowanym lockdown covidowymi wzrosła różnica pomiędzy długiem publicznym liczonym według metody krajowej i unijnej.

Istotne nie jest nasze wewnętrzne kuglarstwo definicjami długu – ale po jakim koszcie rynek będzie skłonny finansować nasze pożyczanie.

Dwie dekady temu, gdy byliśmy mało wiarygodnym bankrutem wychodzącym z socjalizmu twarda reguła zapisana aż w konstytucji pomogła budować wewnętrzny konsensus i wiarygodność wobec rynków finansowych.

Dziś ważniejsze jest szacowana zdolność regulowania zobowiązań dłużnych z podatków. Póki gospodarka rośnie szybciej niż wynosi koszt długu to jest OK.

Ale każde spowolnienie przy tak wysokim deficycie grozi kryzysem i wpadnięciem w spiralę zadłużenia a’ la Francja czy Włochy.

Można też moment przekroczenia poziomu 60% oddalać podwyższeniem inflacji, ale jest to kosztowne i nie może być stosowane zbyt często.

Stefan Kawalec

prezes Capital Strategy, b. wiceminister finansów

Udzielona
odpowiedź:
Tak

Łukasz Kozłowski

główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich

Udzielona
odpowiedź:
Nie

Komentarz:

Uważam, że nie przekroczy, ale jednocześnie dług EDP będzie utrzymywał się wyraźnie powyżej 60% PKB. Konsekwencje przekroczenia konstytucyjnego limitu zadłużenia są zbyt poważne, by ktokolwiek dopuścił do zaistnienia takiej sytuacji, jednak w przypadku gdy zadłużenie zgodnie z metodologią krajową zacznie zbliżać się do tej granicy, spodziewam się powrotu trendu przenoszenia części zadłużenia do funduszy celowych oraz innych zabiegów reklasyfikacyjnych, które pogłębią różnicę między długiem PDP a EDP. Polska posiada już wieloletnie doświadczenia i tradycje w tym zakresie.

Jan Oleszczuk-Zygmuntowski

Współprzewodniczący Polskiej Sieci Ekonomii, wykładowca ALK

Udzielona
odpowiedź:
Nie wiem

Damian Olko

Starszy ekonomista w Kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr oraz doradca ekonomiczny.

Udzielona
odpowiedź:
Tak

Komentarz:

Nie ma woli politycznej, aby ograniczyć nierównowagę fiskalną. Raczej jest pewien dorozumiany, zgniły konsensus, że najlepiej aby problem "rozwiązywał się sam" przez wyższą inflację, jeśli realny wzrost PKB będzie zbyt mały. Tak można odczytywać pomysły typu SAFE 0%. Nawet jeśli nie są one technicznie przemyślane, to pokazują kierunek, że klasa polityczna spogląda w kierunku NBP, aby "rozwiązywać" problemy fiskalne.

Andrzej Rzońca

Profesor SGH

Udzielona
odpowiedź:
Nie

Komentarz:

Konstytucja nakłada na rząd obowiązek niedopuszczenia do takiej sytuacji. Gdyby do niej dopuścił, to złamałby Konstytucję. Mam nadzieję, że okres deptania Konstytucji mamy już za sobą.

Arkadiusz Sieroń

doktor nauk ekonomicznych

Udzielona
odpowiedź:
Tak

Komentarz:

Gdyby nie różne księgowe sztuczki i wypychanie wydatków do funduszy celowych poza budżet państwa, to być może już ten limit zostałby przekroczony.

Piotr Soroczyński

Główny Ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej.

Udzielona
odpowiedź:
Tak

Komentarz:

W ostatnich latach „zgubił nam się” pewien ważny mechanizm poprawiający niegdyś wyniki budżetu i oczywiście skalę długu. Ten mechanizm to ostrożne kalkulowanie założeń makro do planów budżetowych na kolejne lata. Wzrost gospodarczy i inflacja pokazywane szerokiej publiczności powinny być niższe od spodziewanych. To z jednej strony ułatwia ograniczanie roszczeń dysponentów budżetu, a z drugiej generuje wpływy wyższe od zakładanych. W konsekwencji realizowany deficyt jest niższy od planowanego.

Po drugie, pojawiła nam się konieczność sprostania bardzo dużym wydatkom, w dodatku wydatkom które nie są jednorazowe, ale będą nam towarzyszyć tak przynajmniej z dwie dekady.

Po trzecie, mamy kłopot z elitami politycznymi (i chodzi tu o nie o krytykę poszczególnych partii, ale sposób działania całości tego grona), bo nie ma dziś przestrzeni do wspólnego pochylenia się nad potrzebami budżetu i wspólnego – obowiązującego na dekady – umówienia się co faktycznie musimy finansować, gdzie możemy finansowanie ograniczyć, gdzie i o ile zwiększyć dochody. Mamy wyłącznie działania pod „tu i teraz” oraz pod obronę partykularnych grup podatników czy beneficjentów systemu.

Michał Zator

Adiunkt na wydziale finansów Uniwersytetu Notre Dame

Udzielona
odpowiedź:
Tak

Komentarz:

Spodziewam się, że de facto go przekroczymy, ale nie zdziwiłbym się, jeżeli w jakiś księgowy sposób uda się tego uniknąć formalnie.

Wzrost długu publicznego stanowi zagrożenie dla rozwoju Polski.

Liczba respondentów: 11

Źródło: Panel Ekonomistów Polskich
45%

Zdecydowanie tak

36%

Tak

0%

Nie wiem

9%

Nie

9%

Zdecydowanie nie

Zobacz odpowiedzi respondentów

Piotr Bielski

Dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych w Santander Bank Polska.

Udzielona
odpowiedź:
Zdecydowanie tak

Maciej Bitner

Absolwent ekonomii i filozofii UW, członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich.

Udzielona
odpowiedź:
Zdecydowanie tak

Komentarz:

Sam dług do PKB w Polsce nie jest bardzo wysoki. Problemem są koszty jego obsługi. Długoterminowe stopy na świecie i w Polsce znowu rosną, trudno nie wspomnieć o sytuacji z 2022 roku, gdy rentowność naszych dziesieciolatek przekroczyła 8%. Na szczęście wtedy koniunktura sie szybko poprawiła, ale powinniśmy wyciągnąć lekcję, że nawet 60% długu do PKB to w naszej sytuacji moze okazać sie zbyt wiele. Docelowo uważam, ze zaciąganie nowego długu ma sens tylko jesli płacimy z jego obsługę realnie mniej niż tempo wzrostu PKB. Obecnie oznacza to wzrost na poziome co najmniej 3% rocznie, na co w kolejnych latach trudno liczyć.

Paweł Dobrowolski

ekonomista

Udzielona
odpowiedź:
Zdecydowanie tak

Komentarz:

Jesteśmy w środku globalnego wzrosty zadłużenia publicznego.

W latach 1970ych dług do PKB w najbogatszych państwach świata oscylował ok 40-50%. Obecnie wynosi ok 100% i rośnie.

Wiodące gospodarki mają coraz mniejsze możliwości uśmierzania kosztów negatywnych szoków!

Gdy kryzys się zaostrzy lepiej być wśród państw o niskim długu z przestrzenią na kontrcykliczną politykę, docenianych przez inwestorów za stabilność i polityczną zdolność racjonalnego regulowania poziomu długu.

Chyba, że chcemy być wśród państw o wysokim długu i deficycie, które będą cięły wydatki i podnosiły podatki podczas spowolnienia PKB i ucieczki inwestorów...

Stefan Kawalec

prezes Capital Strategy, b. wiceminister finansów

Udzielona
odpowiedź:
Tak

Łukasz Kozłowski

główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich

Udzielona
odpowiedź:
Tak

Komentarz:

Okres do 2022 roku był względnie dobrym czasem na zadłużanie się, ponieważ rentowność długu była znacznie poniżej nominalnego tempa wzrostu PKB. Ale okoliczności się zmieniły. Teraz jesteśmy jednak w środowisku jednocześnie: 1) wyższych stóp procentowych oraz wyższych rentowności instrumentów dłużnych oraz 2) niższego tempa nominalnego wzrostu PKB. To ryzykowna kombinacja dla finansów publicznych.

Jan Oleszczuk-Zygmuntowski

Współprzewodniczący Polskiej Sieci Ekonomii, wykładowca ALK

Udzielona
odpowiedź:
Zdecydowanie nie

Komentarz:

Od czasu kryzysu wywołanego epidemią COVID-19 przekonujemy, że skupienie się na numerycznych regułach bez kontekstu makroekonomicznego jest błędem. Polski dług publiczny jest w większości w posiadaniu krajowych inwestorów, ryzyko walutowe niewielkie, popyt na papiery skarbowe przekracza podaż, a źródłem wzrostu są wydatki zbrojeniowe. Sytuację należy jak zawsze monitorować, ale pod kątem realnych ryzyk - a nie przekroczenia lub nie sztucznego konkursu piękności pt. reguła fiskalna.

Damian Olko

Starszy ekonomista w Kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr oraz doradca ekonomiczny.

Udzielona
odpowiedź:
Tak

Komentarz:

Duża część wydatków finansowych długiem (zbrojenia, energetyka) ma i będzie mieć niski mnożnik, z uwagi na wysoki udział dóbr z importu. Ponadto sama obsługa długu jest coraz większym ciężarem dla budżetu państwa i może wypychać wydatki na prorozwojowe cele (badania pokazują, że w sytuacji napięć fiskalnych rządy najczęściej ograniczają wydatki na finansowanie inwestycji, a chronią te, które dotyczą wielu wyborców jak np. wydatki socjalne).

Andrzej Rzońca

Profesor SGH

Udzielona
odpowiedź:
Zdecydowanie tak

Komentarz:

zob. np. artykuł mojego współautorstwa opublikowany w Eastern European Economics (https://www.tandfonline.com/doi/full/10.1080/00128775.2024.2409241 )

Arkadiusz Sieroń

doktor nauk ekonomicznych

Udzielona
odpowiedź:
Zdecydowanie tak

Komentarz:

Rodzi to ryzyka dla stabilności makroekonomicznej. Kazus Rumunii pokazuje, że utrata zaufania inwestorów może nastąpić nawet przy relatywnie niewielkim (w porównaniu do średniej unijnej) poziomie zadłużenia.
Do tego wzrost długu oznacza mniejszą przestrzeń fiskalną podczas kryzysu i wyższe koszty odsetkowe, a także implikuje znaczny wzrost udziału państwa w gospodarce, ze wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami dla produktywności i wzrostu gospodarczego.

Piotr Soroczyński

Główny Ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej.

Udzielona
odpowiedź:
Tak

Komentarz:

Przyrost długu jest niebezpieczny dla gospodarki i możliwości realizacji przez państwo funkcji i świadczeń jakich oczekują obywatele. Owszem są tacy niepoprawni optymiści, którzy twierdzą, że zawsze będzie można zrolować dług i zaciągnąć dodatkowy (doświadczenia wielu krajów pokazują, że to nadmierny optymizm). Nawet gdyby jednak tak było - to wypada pamiętać o instytucji obsługi długu, więc płacenia stosownych odsetek od pożyczonych środków. Koszty obsługi przyrastają nie tylko ze względu na narastanie długu. One mogą przyrastać znacznie szybciej, gdy pożyczkodawcy uznają, że długu jest więcej niż to bezpieczne. Bo doliczą sobie dodatkową premię za ryzyko i skorzystają w negocjacjach ceny z okazji na dociśnięcie pożyczkobiorcy będącego „na musiku”. W pewnym momencie może okazać się, że poza opłaceniem odsetek od długu państwo nie ma już wielu środków i nie jest w stanie wykonywać swoich funkcji na poziomie oczekiwanym przez obywateli.

Michał Zator

Adiunkt na wydziale finansów Uniwersytetu Notre Dame

Udzielona
odpowiedź:
Nie

Komentarz:

"Nie" w sensie "nie w tym momencie". Generalnie zbyt duży wzrost długu może stanowić zagrożenie, ale biorąc pod uwagę otoczenie międzynarodowe, potrzebę zbrojeń, itp., nie uważam, że ograniczanie długu w tym momencie jest priorytetem. Myślę, że ciągle mamy przestrzeń by pożyczać na cele, które stworzą dla nas wartość dodaną.

W związku z rosnącym długiem publicznym:

Liczba respondentów: 11

Źródło: Panel Ekonomistów Polskich
55%

zwiększyć podatki i obciąć wydatki

9%

zwiększyć podatki albo obciąć wydatki

27%

ograniczyć tempo wzrostu wydatków poniżej dynamiki PKB

0%

czasowo zwiększyć limit długu

9%

znieść limit długu

Zobacz odpowiedzi respondentów

Piotr Bielski

Dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych w Santander Bank Polska.

Udzielona
odpowiedź:
zwiększyć podatki i obciąć wydatki

Maciej Bitner

Absolwent ekonomii i filozofii UW, członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich.

Udzielona
odpowiedź:
ograniczyć tempo wzrostu wydatków poniżej dynamiki PKB

Komentarz:

Politycznie to najłatwiejsze rozwiazanie, na pewno powalczyłbym o rozszerzenie bazy podatkowej. Do przemyślenia niektóre ulgi np PIT 0 dla młodych.

Paweł Dobrowolski

ekonomista

Udzielona
odpowiedź:
zwiększyć podatki i obciąć wydatki

Komentarz:

Skutki kryzysu zadłużenia będą na tyle poważne – grożą przerwaniem i cofnięciem trzech dekad gonienia zachodu – że zdecydowane działania obniżające dług trzeba podjąć zanim globalny kryzys zadłużenia zaostrzy się.

Deficyt jest zbyt wysoki a oczekiwany wzrost wydatków na starzejące się społeczeństwo i zbrojenia zbyt duży, by półśrodki rozłożone w czasie odwróciły wzrost długu.

Stefan Kawalec

prezes Capital Strategy, b. wiceminister finansów

Udzielona
odpowiedź:
ograniczyć tempo wzrostu wydatków poniżej dynamiki PKB

Łukasz Kozłowski

główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich

Udzielona
odpowiedź:
zwiększyć podatki i obciąć wydatki

Komentarz:

Nie ma ucieczki od dalej idących dostosowań przy tak dużej rozbieżności między poziomem wydatków a dochodów publicznych względem PKB, które najpewniej będą musiały obejmować ruchy po obu tych stronach. Ważne jest, by szukać przestrzeni do wzrostu dochodów i redukcji wydatków sektora publicznego w takich obszarach, gdzie będzie to w możliwie najmniejszym stopniu ograniczać przyszły potencjał rozwojowy gospodarki.

Jan Oleszczuk-Zygmuntowski

Współprzewodniczący Polskiej Sieci Ekonomii, wykładowca ALK

Udzielona
odpowiedź:
znieść limit długu

Komentarz:

Rekomendacją PLSE w 2020 r. było zniesienie limitu długu i zastąpienie go Społeczną Radą Fiskalną. Ten drugi postulat został spełniony - czekamy na pierwszy!

Damian Olko

Starszy ekonomista w Kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr oraz doradca ekonomiczny.

Udzielona
odpowiedź:
zwiększyć podatki i obciąć wydatki

Komentarz:

Samo ograniczenie wydatków może być niewystarczające i niewykonalne politycznie w rozsądnym terminie, aby ustabilizować sytuację finansów publicznych. A w obecnej sytuacji międzynarodowej nie możemy sobie pozwolić na zbyt duże ryzyko związane z potrzebami pożyczkowymi państwa. Dodatkowo, w związku z inwestycjami w obronność może istnieć potrzeba zwiększenia dochodów fiskalnych.

W przypadku podatków warto skupić się na 1) ograniczaniu różnych nieuzasadnionych ulg i preferencji (np. atrakcyjnych stawek ryczałtu dla wybranych sektorów jak IT), do czego rząd się przymierza i 2) podniesieniu podatków od nieruchomości (dla właścicieli) oraz z tytułu najmu nieruchomości, do stawki 19% jak inne aktywa. Podatki od nieruchomości płacone przez osoby fizyczne za nieruchomości mieszkalne są obecnie śmiesznie niskie.

Po stronie wydatkowej jest jeszcze więcej do zrobienia, przede wszystkim ograniczenie wzrostu kosztów ochrony zdrowia (wynagrodzenia) i racjonalizacja wydatków zbrojeniowych (weryfikacja, czy na pewno Polska potrzebuje kupować tyle drogiego sprzętu, w sytuacji gdy coraz większe znaczenie mają relatywnie tanie drony).

Wreszcie, w celu ulżenia finansom publicznym warto rozważyć dopuszczenia kapitału prywatnego do dużych projektów infrastrukturalnych (np. powrót inwestorów prywatnych do CPK / Port Polska czy do budowy niektórych dróg - mimo kiepskich doświadczeń z prywatnym koncesjonariuszem np. na A4 Kraków-Katowice, gdzie państwo w przeszłości zgodziło się na zbyt korzystne warunki dla koncesjonariusza).

Andrzej Rzońca

Profesor SGH

Udzielona
odpowiedź:
ograniczyć tempo wzrostu wydatków poniżej dynamiki PKB

Komentarz:

W ten sposób ograniczyłby ryzyko negatywnego wpływu na wzrost PKB w krótkim okresie, a zarazem podniósłby szanse na trwałość dostosowania fiskalnego.

Arkadiusz Sieroń

doktor nauk ekonomicznych

Udzielona
odpowiedź:
zwiększyć podatki albo obciąć wydatki

Komentarz:

Obecna dynamika wydatków i długu jest nie do utrzymania, zaś model gospodarczy wymaga poważnej refleksji. Pod względem wydatków Polska przyjęła — bez porządnej debaty publicznej — de facto skandynawski model państwa dobrobytu. Jednak wciąż odstajemy od nich pod względem przychodów podatkowych, a o jakości instytucji i usług publicznych nie wspominając.
Rozwiązaniem może być redukcja nadmiernych wydatków. Cięcie wydatków jest znacznie lepszym wariantem zaciskania pasa (vide badania Alesiny). Jeśli wydatki nie ulegną obniżeniu, nie będzie wyjścia i trzeba będzie podnieść podatki; możliwe też, że trwały wzrost pewnych wydatków (np. na obronność) wymagałby wzrostu podatków.

Piotr Soroczyński

Główny Ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej.

Udzielona
odpowiedź:
zwiększyć podatki i obciąć wydatki

Komentarz:

Gdyby takie pytanie padło kilka lat temu - najprawdopodobniej wystarczającą reakcją na ówczesne problemy było by wskazanie odpowiedzi drugiej lub trzeciej (czyli „Zwiększyć podatki albo obciąć wydatki” lub „Ograniczyć tempo wydatków poniżej dynamiki PKB”). Dziś to zdecydowanie za mało. Wystarczy porównać stosunek dochodów budżetu do wydatków (2 do 3) czy zdać sobie sprawę, że powinniśmy zredukować skalę deficytu (każdego roku przez najbliższe dwie dekady) z dzisiejszych blisko 300 miliardów o 150 – 200 miliardów złotych. Tego się nie da zrobić pomysłami na dodatkowe dochody na poziomi 5 mld tu czy 10 mld tam oraz podobnej skali redukcjami wydatków. Nie jest nas w też w stanie uratować jedynie „wyrastanie z długu” czyli dynamika wydatków niższa o procent czy nawet dwa od dynamiki nominalnego PKB. Bo to też będzie kilka, może kilkanaście miliardów (z potrzebnych do znalezienia od zaraz 150 – czy 200 rocznie).

Potrzebujemy umowy społecznej w ramach której zafunkcjonuje proces systematycznie zwiększający nam realnie dochody i obcinający realny poziom wydatków każdego roku przez najbliższe 5 – 10 lat. Gdyby po jednej i po drugiej stornie założyć zmianę realną o 2% - to dopiero po pięciu latach deficyt zrobi się nam „tolerowalny”. Gdyby to było tylko po 1% po obu stronach - to podobny rezultat osiągniemy dopiero po dekadzie (a to może być za późno). Ta umowa społeczna jest też ważna, bo pokazałaby, że to będzie cała droga i dotknięci kłopotami będą wszyscy (że to nie polowanie na pojedyncze grupy podatników czy beneficjentów – ale odpowiedzialność wspólna i planowana do realizacji - nie jednorazowo, ale w dłuższym terminie).

Wypada też dodać, że poszukiwania dochodów i cięć wydatków nie powinny być robione z myślą „wszystko załatwię jednym strzałem”. To raczej powinna być mozaika drobnych choć powszechnych posunięć skalkulowanych tak by nie zdestabilizować poszczególnych fragmentów gospodarki. No może w wydatkach przydałby nam się przegląd i wskazanie tych wszystkich miejsc, gdzie wydatki nie są krytyczne dla naszego przetrwania i możemy się bez nich obejść (to są zazwyczaj drobiazgi, ale jest ich sporo).

Dwa słowa wypada też poświęcić propozycjom czwartej i piątej („Czasowo zwiększyć limit długu”, „Znieść limit długu”). To, że mamy regulacje dotyczące parametrów budżetowych (i nie chcę dziś wchodzić w dyskusje na ile zmiękczone w porównaniu tym co mieliśmy kiedyś) dawało nam i daje wciąż (przy zaciąganiu długu) poważny atut w rozmowach z udostępniającymi potrzebne nam środki. Łatwiej ich namówić by nam pożyczyli, warunki pożyczki są też lepsze niżby mogły być. Rezygnacja z limitu długu (czasowa czy stała) nie tylko odbierze nam tę przychylność. Ona może wywołać sporo skurczowych reakcji na rynku. Skłonność do rolowania nam zobowiązań wyraźnie spadnie, a warunki rolowania znacznie się pogorszą. Możemy być ze względu na zmianę reguł traktowani gorzej niż ci co nigdy takich reguł nie mieli. Sugerowałbym „nie grzebać” w tym miejscu.

Michał Zator

Adiunkt na wydziale finansów Uniwersytetu Notre Dame

Udzielona
odpowiedź:
zwiększyć podatki i obciąć wydatki

Komentarz:

Myślę, że potrzebna jest kombinacja działań. Na pierwszym miejscu wg mnie byłaby de facto podwyżka podatków dla grup, które dzisiaj są "niedopodatkowane", np. samozatrudnieni w rozmaitych formach.

Panel Ekonomistów Polskich 2019

Procedury panelu