Powrót inflacji do celu NBP zajmie:
Liczba respondentów: 23
do 3 lat
4-5 lat
6-8 lat
powyżej 9 lat
nie mam zdania/nie wiem
Udzielona
odpowiedź:
4-5 lat
Z reguły na takie pytanie odpowiadam "nie wiem, to wydarzy się poza horyzontem, w którym można sensownie prognozować" (nie, żeby nasza profesja miała tutaj duże sukcesy w ostatnich latach...). W praktyce nie widzę w obecnym policy mix i w bieżących danych makro nic, co byłoby spójne z powrotem inflacji do celu w bliskim (1-2 lata) horyzoncie. 4-5 lat to dostatecznie długi okres, by sporo się w tym zakresie zmieniło i by historyczne doświadczenia nie były całkiem bezużyteczne.
Udzielona
odpowiedź:
4-5 lat
Tempo globalnej dezinflacji będzie umiarkowane (gospodarki okazują się dość odporne na dokonane już podwyżki stóp, rynki pracy są nadal rozgrzane, postępuje fragmentacja rynków). Zapowiada się miękkie lądowanie (jeśli w ogóle lądowanie) na świecie, zanim uda się porządnie wygasić inflację wejdziemy w nowy cykl ożywienia. A nasza gospodarka zwykle sprawniej i szybciej niż inne wychodzi z dołków koniunkturalnych. Do tego nasz lokalny policy-mix jest raczej niezbyt restrykcyjny - realne stopy procentowe nadal ujemne i niskie w porównaniu do innych krajów (a ich efekt na sektor gospodarstw domowych niwelowany wakacjami kredytowymi), fiskalny deficyt rośnie, widać polityczną tolerancję dla wydłużonego utrzymywania inflacji na podwyższonym poziomie. Niezależnie od scenariusza globalnego są powody by sądzić, że będziemy w światowym ogonie dezinflacji. Jeżeli ten proces za granicą będzie przebiegał wolniej, to u nas tym bardziej. Kluczowy będzie rynek pracy - jeżeli dynamika płac nie wygaśnie do jednocyfrowych poziomów (a raczej się to nie zapowiada), nie będzie powodów aby wygasła presja inflacyjna generowana na rynku krajowym.
Udzielona
odpowiedź:
4-5 lat
Za główne przyczyny obecnej fali inflacji uważam ekspansywną politykę fiskalną i monetarną w czasie pandemii, zaburzenie łańcuchów dostaw także w związku z covid, zbyt niskie stopy przed 2020 rokiem oraz wzrost cen surowców w wyniku wojny. Wszystkie te czynniki albo już przestały oddziaływać, albo wyraźnie słabną, dlatego poza bezwładnością charakterystyczną dla zjawisk inflacyjnych nie widzę powodu, żeby inflacja miała nie spaść, szczególnie że stopy procentowe są wysokie. Oczywiście dla takiego scenariusza są ryzyka np. zbyt szybkie obniżanie stóp. Z tego powodu spodziewam się 4-5 lat a nie 3, ze względu na presję na obniżanie stóp.
Udzielona
odpowiedź:
6-8 lat
Powrót inflacji do celu utrudniać będą:
1. ceny energii, wynikające z zapóźnień w transformacji klimatycznej w Polsce. W najbliższych latach energetyka pozostanie zdominowana przez wysokoemisyjne źródła, a ceny uprawnień do emisji będą rosnąć. Równolegle Polska nie prowadzi programów ograniczenia zużycia energii i paliw na adekwatną skalę (termomodernizacja, transport zbiorowy, mikromobilność), przez co udział energii i paliw w koszyku pozostanie wysoki.
2. ceny surowców i materiałów - utrzymanie sankcji na Rosję i Białoruś przy stale rosnącym popycie na materiały budowlane ze strony Ukrainy i ograniczonym potencjale produkcyjnym w tym kraju będą podnosić ich ceny, pośrednio przekładając się na inflację w Polsce.
3. utrwalenie inflacji bazowej i odkotwiczenie oczekiwań inflacyjnych - brak determinacji w działaniach, a zwłaszcza komunikacji RPP sprzyja utrwaleniu oczekiwań inflacyjnych na wysokim poziomie. Inflacja bazowa osiąga kolejne rekordy, a jej zejście do bezpiecznych poziomów będzie utrudnione m.in. przez ww. koszty energii, a także koszty pracy...
4. ciasny rynek pracy - Polska starzeje się i wyludnia, a polityki zmierzające do podniesienia aktywności zawodowej są zbyt mało ambitne i konsekwentne. Brak też odpowiedzialnej polityki migracyjnej, która uzupełniałaby luki na rynku pracy. W rezultacie presja płacowa utrzyma się w dłuższym okresie, nawet pomimo przejściowych okresów spowolnienia.
Udzielona
odpowiedź:
powyżej 9 lat
Minione trzy dekady globalnej niskiej i stabilnej inflacji są historyczną anomalią.
Otoczenie policy mix umożliwiające niską i stabilną inflację się skończyło. Po trzech dekadach globalizacji umiędyznarodowienie światowej gospodarki stanie w miejscu lub się cofnie. Narastają konflikty międzypaństwowe. Emeryci stanowią coraz większą częścią elektoratów (co ceteris paribus przejściowo pogłębi deficyty budżetowe).
Takie zmiany strukturalne podwyższają neutralny poziom stóp. Zanim decydenci dostrzegą tę zmianę policy mix będzie zbyt luźny, a inflacja uporczywie wyższa niż w minionych 3 dekadach
Co prawda szoki i decyzje, które w Polsce i na świecie wywołały obecną falę inflacji ustępują.
Ale obawiam się, że w ich miejsce przyjdą kolejne szoki mające źródła w:
- rosnących wydatkach na zbrojenia (na które nie zwiększono podatków),
- polityce klimatycznej UE,
- wysokich napięciach międzypaństwowych,
- braku możliwości zwiększania globalizacji handlu, migracji czy przepływu kapitału,
- rynku pracy, który będzie generował coraz mniejszą podaż pracy.
Udzielona
odpowiedź:
nie mam zdania/nie wiem
Nie wiem. Udzielenie odpowiedzi na to pytanie wymagałoby wiedzy o tym, co wydarzy się w najbliższych latach z globalnymi cenami surowców (w tym energetycznych) oraz produktów rolnych. Wprawdzie dostępne są ich prognozy, ale uwzględniają one tylko to, co wiemy w chwili obecnej (szok wywołany wybuchem wojny w Ukrainie wydaje się przemijać). Tymczasem w przeszłości szoki energetyczne - gdy występowały - to często miały charakter nawracających problemów. Wydaje się, że tak też może być i tym razem, w szczególności biorąc pod uwagę narastające napięcia na Bliskim Wschodzie. W takiej sytuacji powrót do celu NBP mógłby zająć więcej niż 5 lat.
Udzielona
odpowiedź:
do 3 lat
Wedle prognoz KE inflacja będzie wyhamowywać, a już w 2024 roku ma wynosić 4,4%, tym samym realne jest osiągnięcie celu NBP w perspektywie do trzech lat. Temu spadkowi będzie również towarzyszyć spowolnienie gospodarcze. Już dziś firmy wstrzymują zatrudnianie i zamrażają budżety. Może taki stan przysłuży się długoterminowo rozpoczęciu planowania gospodarki dewzrostowej, które należy rozpocząć już teraz - w obliczu zachodzących zmian klimatycznych.
Udzielona
odpowiedź:
do 3 lat
Udzielona
odpowiedź:
4-5 lat
W teorii 3 lata licząc od marca 2023 r. to wystarczająco długi okres, by odpowiednia polityka pieniężna NBP pozwoliła sprowadzić inflację do celu. Zwłaszcza, że władze monetarne w USA i strefie euro po długim okresie pandemicznej dezynwoltury i lekceważenia ryzyk związanych z ekspansywną polityką wydają się być skupione na walce z inflacją. Przynajmniej w tym momencie. To powinno pomagać ograniczeniu inflacji w Polsce, ale..
Po drugiej strony jest wiele ryzyk, które będą skutkować dalszą presją inflacyjną - na czele z wojną (która szybko się nie skończy), rywalizacją geopolityczną oraz transformacją energetyczną. Nie widzę przekonujących dowodów, że dotychczasowe podwyżki stóp przez RPP stanowią wystarczające zacieśnienie polityki. Dodatkowo, w polskiej gospodarce jest coraz mniej konkurencji, jej żywotność jest coraz słabsza, wskutek czego niezbędne dostosowania będą zachodzić dłużej i pod silnym wpływem sfery polityki. W tym kontekście polecam moją analizę dla WEI: https://wei.org.pl/2023/aktualnosci/damian-olko/raport-tworcza-destrukcja-kontra-przedsiebiorcze-panstwo/
Wyzwaniem będą zatem negatywne szoki podażowe przy jednoczesnej ekspansji fiskalnej w Polsce i mnożeniu się szkodliwych pomysłów utrudniających prowadzenie skutecznej polityki monetarnej (koszt kredytu, tarcze itd.) i silnie zniekształcających mechanizmy cenowe i konkurencji w gospodarce. Do tego podnoszą one oczekiwania inflacyjne, a pomysły dot. rynku mieszkaniowego to wprost tworzenie moral hazard i ryzyka dla stabilności gospodarki.
A zatem niestety spodziewam się, że spadek inflacji do celu będzie dłuższym procesem, pełnym ryzyk, których źródłem w ogromnej większości jest szkodliwa polityka (czy krajowa, czy międzynarodowa), a nie czynniki stricte rynkowe.
Udzielona
odpowiedź:
do 3 lat
Udzielona
odpowiedź:
6-8 lat
4-5 to wariant realny a zarazem optymistyczny. Wymaga restrykcyjnej polityki makro, która jest politycznie kosztowna (wysokie stopy procentowe, bezrobocie). Obawiam się, że ani partia obecnie rządząca ani opozycja, jeśli przejmie władzę, nie będą chciały nadmiernych kosztów ponosić bojąc się utraty elektoratu. Sądzę, ze najbardziej prawdopodobny wariant to powolne, stopniowe zbijanie inflacji.
Udzielona
odpowiedź:
do 3 lat
1. W kierunku dezinflacji działają nie tylko podwyżki stóp procentowych, ale i ""wakacje kredytowe", w wyniku których udzielanie kredytów gospodarstwom domowym stało się obciążone nadmiernym ryzykiem; w efekcie, główny mechanizm kreacji pieniądza bankowego odpowiadającego za ponad 80% podaży pieniądza został niemal zablokowany.
2. Po wyborach NBP przypomni sobie o swoim mandacie i niezależności.
3. W 2024 roku Polska odczuje opóźnione skutki podwyżek stóp procentowych w USA i strefie euro
Udzielona
odpowiedź:
do 3 lat
Jeśli za cel rozumiemy przedział liczony od góry od 3,5% to jest on do osiągnięcia w przełomie 2025/2026, czyli „do trzech lat”.
Jeśli natomiast za cel rozumiemy 2,5% to będzie potrzebne przynajmniej 4-5.
Kłopot będzie ze zbijaniem inflacji poniżej 5%. Ze względu na to, że inflacja była bardzo wysoka i trwa długo, uruchomionych zostało w gospodarce sporo mechanizmów waloryzacyjnych (nawet w umowach między firmami, czy między osobami prywatnymi). One będą utrudniać zbicie inflacji do celu.
Udzielona
odpowiedź:
do 3 lat
Na podstawie tego, co sugerowałyby wyniki niezależnych prognoz dla innych krajów europejskich, jeśli NBP kontynuować będzie agresywne podwyżki stóp procentowych, aktywność gospodarcza gwałtownie wyhamuje, co doprowadziłoby do spadku inflacji.
Udzielona
odpowiedź:
6-8 lat
Nikt nie wie, ale trzeba coś założyć. Ostatnim razem dezinflacja do celu z obecnego poziomu trwała w Polsce ponad 5 lat, przy znacznie wyższych stopach procentowych i silniejszej woli decydentów. Patrząc pobieżnie na dane MFW od 1980 roku i wyłączając małe kraje poniżej 5 mln mieszkańców, widać 38 takich przypadków dezinflacji, które przeciętnie trwały 7 lat. Wyłączając wątpliwie krótkie, 8-9 lat.
Udzielona
odpowiedź:
do 3 lat
Zakładając brak kolejnych szoków zewnętrznych, odpowiednią politykę NBP i rządu.
Udzielona
odpowiedź:
nie mam zdania/nie wiem
Niewykluczony jest powrót inflacji do celu w ciągu 3 lat, ale na przeszkodzie temu może stać polityka monetarna i fiskalna.
Dezinflacja (spadek inflacji do niskich poziomów jednocyfrowych) w Polsce jest możliwa bez znacznego wzrostu bezrobocia.
Liczba respondentów: 23
Zdecydowanie tak
Tak
Nie wiem
Nie
Zdecydowanie nie
Udzielona
odpowiedź:
Nie wiem
Nasze wcześniejsze scenariusze zakładały, że tak. Ale bazowało to m.in. na założeniu, że mocny szok związany ze wzrostem kosztów życia wykonuje sporą część pracy za bank centralny, schładzając konsumpcję. Ten szok jednak w znacznej mierze się nie zrealizuje, bo (a) działania rządu skupione są na ochronie gospodarstw domowych przed wzrostem kosztów utrzymania, (b) kryzys energetyczny okazał się mniej poważny niż sądziliśmy. Konsumpcja mocno przyhamowała pod koniec 2022 r. ale moim zdaniem to w dużym stopniu przejściowy efekt przezornościowych zachowań w okresie wyjątkowej niepewności dot. skali podwyżek stóp i nadchodzącej zimy. Dopóki rynek pracy pozostaje w niezłej formie, trudno będzie o poważne wygaszenie presji popytowej. A przynajmniej może zająć to dużo czasu.
Udzielona
odpowiedź:
Tak
Bezrobocie na pewno wzrośnie, pytanie co to znaczy wzrost znaczący. Moim zdaniem nie przekroczy 10%, nawet pewnie 7-8%. Przyczyną jest demografia i wynikająca z niej ujemna dynamika siły roboczej, która tworzy strukturalny deficyt rąk do pracy i nie sprzyja pojawieniu się dużego bezrobocia.
Udzielona
odpowiedź:
Zdecydowanie tak
Na rynku pracy karty rozdaje przede wszystkim demografia. Większe firmy wolą w okresach spowolnienia "chomikować" pracę, np. ograniczając wymiar czasu pracy, niż zwalniać pracowników i potem musieć ich szukać. Mniejsze, które nie mają tego komfortu, zwalniają, ale pracownicy ci znajdują zatrudnienie, nawet jeśli kosztem przekwalifikowania. Przy obecnej strukturze demograficznej, braku efektywnych zachęt do wydłużania aktywności zawodowej i niedoborze imigrantów, w okresach spowolnienia nie ma dużego napływu do bezrobocia.
Osobnym problemem pozostają też przepływy z zatrudnienia bezpośrednio do bierności zawodowej.
Udzielona
odpowiedź:
Nie
Zakres stanów świata w których można zacieśnić policy mix
(i) na tyle bardzo, by pohamować inflacje, ale
(ii) na tyle mało by nie wywołać dużej recesji
zawęża się.
Długie i zmienne okresy pomiędzy wdrożeniem polityki ekonomicznej a jej oddziaływaniem w mniej stabilnym świecie (konflikty międzypaństwowe, cogeneracyjna zmiana ideologiczna) w którym na dodatek rośnie „neutralna stopa” (patrz odpowiedź na poprzednie pytanie) nie sprzyjają miękkiemu lądowaniu do trwale niskiej i stabilnej inflacji.
Nawet jeśli policy mix byłby optymalny zabraknąć może szczęścia.
Owszem dezinflacja już jest. Cena pieniądza wzrosła, spada podaż pieniądza. Wzrostu bezrobocia nie ma. Wręcz absorbowaliśmy ok pół miliona nowych pracowników z Ukrainy. Tyle wiemy. Jednak to czego nie wiemy, a co możemy podejrzewać w większości sugeruje ryzyka inflacyjne…
Udzielona
odpowiedź:
Tak
Jest to możliwe, ale może to być długi proces.
Udzielona
odpowiedź:
Tak
Wynika to z sytuacji podażowej na rynku pracy – następuje stopniowe kurczenie się tej podaży w związku z trendami demograficznymi (więcej osób wychodzi z wieku produkcyjnego niż do niego wkracza).
Udzielona
odpowiedź:
Tak
Jak dotąd wysoka inflacja i jej chłodzenie w żaden sposób nie wpłynęły na wzrost bezrobocia. Długofalowo należy również przemyśleć warunki, w jakich pracujemy. Być może należałoby wprowadzić skrócony tydzień pracy i pracą w przyszłości się dzielić, aby wszystkie osoby nią zainteresowane mogły ją podjąć, bez wyzysku czy nadmiernej ekploatacji (vide testy z 4-dniowym tygodniem pracy prowadzone podczas pandemii i obecnie przez wybrane firmy w Polsce).